Get Adobe Flash player

Legendy Sudeckie

Wyścig z diabłem

Wyścig z diabłem

Losy ludzkie bywają pokrętne, często zamiast szukać winy w sobie, szukamy ich w klątwach i przekleństwach. Przed wielu, wielu laty w Słupcu, będącym obecnie jedną z najstarszych osad rejonu Nowej Rudy mieszkał sobie chłop nazwiskiem Zenker. Żył samotnie w nędzy, ciągle przytrafiały mu się niepowodzenia - ogółem źle mu się wiodło. Jego sąsiedzi wciąż powtarzali, że winę za wszystko ponosi on sam bo żyje bez Boga w sercu.

Któregoś dnia Zenker mający już dość złej passy jaka mu przez lata towarzyszyła udał się na Wilczą Górę. Wdrapawszy się na szczyt wyszukał wygodne miejsce, stanął w nim i ile sił w piersi zaczął wołać diabła. Po chwili zjawił się bies, zdziwiony odwagą chłopa, a jeszcze bardziej tym, że ten się mu bezczelnie skarży. bowiem Zenker ujrzawszy diabła rozpoczął tyradę:

- Mam dość swego życia. Ciągle towarzyszy mi pech. Nikt mi nie chce pomóc. Ludzie mają mnie gdzieś i nawet Bóg omija mnie swą łaską i nie poświęca uwagi. A ponieważ wszystko mi jedno, to mam dla Ciebie Diable propozycję. Jeśli dasz mi 1000 złotych dukatów i odmienisz mój los na 5 lat. Tak by mi niczego nie brakowało, oddam Ci swoją duszę.

Diabeł zaskoczony śmiałą propozycją chłopa i uradowany, że nie będzie musiał szarpać sie z wszystkimi świętymi w czeskim Pekle o duszę śmiertelnika odrzekł, zacierając ręce:

- Umowa Stoi!!! Spełnię Twoje życzenie

ale diabeł lubił sobie kpić z ludzi i bawić się ich kosztem, więc po chwili uśmiechnął się szyderczo i dodał:

- Ale... gdy minie pięć lat i przyjdę po twoją duszę, będziesz miał godzinę na przebycie drogi ze Słupca do Kościoła wambierzyckiego. Jeśli ci sie uda zachowasz swą duszę, jeśli nie...Dusza na wieki będzie moja.

Po tych słowach przeciął Zenkerowi skórę na ręce, umoczył w stróżce krwi gęsie pióro wyciągnął spisany na koźlej skórze cyrograf i dał mu do podpisu. Zenkerowi dwa razy nie trzeba było dwa razy powtarzać. Był zdesperowany, wiec podpisał.

Gdy tylko wszedł do domu ujrzał 2 skrzynki wypełnione złotymi dukatami i juz następnego dnia zaczął pieniądze wydawać, co przychodziło mu bardzo łatwo bowiem nie był nauczony wartości pieniądza. Używał życia, pił, hulał, kupował odświętne ubrania i zabawiał się z pięknymi kobietami.

Nadszedł jednak dzień, w którym diabeł zjawił się i wezwał zenkera. Pod chłopem ugięły się kolana i zdał sobie sprawę, że ni jak nie podoła zadaniu, bo przez ostatnie lata dobrze jadł, dużo pił i kondycji nie ma wcale. Jednak przypomniał sobie o słynącej w całej okolicy z Łask rzeźbie Matki Boskiej, która w wambierzyckim kościele stała na ołtarzu w szklanej skrzynce. Natychmiast przysiągł, że jeśli bez szwanku zgodnie z umową do celu dotrze, zmieni swoje życie,a pozostałych mu pieniędzy nie wyda na siebie i swoje zachcianki, a przeznaczy je na wystrój świątyni.

Nagle w oddali zobaczył unoszącą się nad dachem świątyni cudowną rzeźbę. Rzucił się pędem do Wambierzyc, wzburzając na drodze tumany kurzu. Gnał jak rażony piorunem. Gdy zaczęła się ostatnia minuta tego godzinnego maratonu Zenker wbiegał na schody świątyni, a diabeł w złości i bezsilności zdążył tylko cisnąć za wpadającym do kościoła Zenkerem, porwanym cyrografem. Od tego momentu diabelska moc nie mogła już dosięgnąć cwanego Zenkera.

Zenker nie miał już wyboru, bez żalu porzucił hulaszcze życie i stał się przykładnym obywatelem, który pomagał ludziom i tak jak obiecał, wsparł świątynię z wdzięczności za ocalenie.

 

 

 

 

(na podstawie: Dziedzictwo kulturowe Dolnego Śląska, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Wrocław 1996, s. 116-118.)