Get Adobe Flash player

Legendy Sudeckie

Tajemnicze zaginięcia i demon z Gór Bardzkich

NIE WYWOŁUJ DUCHÓW W GÓRACH BARDZKICH

Z niewyjaśnionych przyczyn ludzie lubią zabobon. Lubimy się bać. straszymy sie diabłami, demonami, tajemniczymi wiedźmami. Półki w księgarniach uginają się od kryminałów i horrorów. Nie brakuje klientów wróżkom, odpędzającym uroki i klątwy...mamy XXI w., a mimo to... Dla tych którzy wierzą w duchy, diabły i siły nieczyste kontakt z duchami jest od zarania dziejów tajemnicą i przerażającym doznaniem. Seanse spirytystyczne nadal są modną wśród nastolatków zabawą i niezłym biznesem w świecie dorosłych. Seanse te, mimo iż zagadkowe i egzotyczne, mogą jednak nieść za sobą wielkie niebezpieczeństwo. Nie wiadomo w co ludzie uwierzą i jak bardzo wezmą to do siebie. Nie wiemy, z jakim bytem lub energią ma się do czynienia. Czy nasza psychika jest odporna na takie doświadczenia? Gdy ktoś mocno wierzy w to, że cały ceremoniał jest prawdą, może się okazać, że przyjdzie mu zmierzyć się z demonami, które drzemią w nim samym i że to wcale nie przywoływany przez medium bliski zmarły, groźny byt astralny czy demon nam zagraża, a nasza własna psychika. Kościół katolicki uczy, że w takich przypadkach mamy do czynienia z Szatanem, a jaka jest prawda?

Jak kończy się "amatorski" seans spirytystyczny? Przekonują się o tym ludzie na całym świecie. Jednak najgorsze co mogą zrobić to odprawiać rytuały w dawnych miejscach kultu. Rzekome siły i moce tam istniejące mogą całkowicie zawładnąć ciekawskimi spirytystami. A jak się mają do tego Sudety?

W 1966 roku tuż przed zakończeniem roku szkolnego 4 młodych chłopców wybrało się do słynącego w całej okolicy z legend i dziwnych zjawisk miejsca. Wszyscy mieszkali w Górach Bardzkich, blisko Wysokiego Kamienia (przedwojenny der Hoche Stein). Cała okolica mówiła o tym szczycie, że jest nawiedzony. Nikt nie chodził tam sam, nikt wie wyprawiał się tam nocą. Na szczycie stał wielki samotny biały głaz otoczony mniejszymi, które tworzyły coś na kształt ołtarza. Całe wzniesienie Wysokiego Kamienia otaczał gęsty, mroczny, przerażający i tajemniczy las. Ludzie, którzy przez przypadek zbłądzili w tamte strony las odpychał i straszył, chodzili przerażeni szukając drogi zejścia. Młodzi chłopcy wybrali sobie to miejsce na swój seans spirytystyczny.

Ich koledzy twierdzili, że wiedza o duchach, demonach i spirytystyce tak ich pochłonęła, ze ciągle chodzili i wymieniali się jakimiś książkami na ten temat. Podpytywali nawet starsze osoby o wskazówki ułatwiające kontakt z duchami. 16 czerwca, po kilku miesiącach studiowania tematu uznali, że zdobywania wiedzy w tym zakresie im wystarczy i są przygotowani do spotkania z tajemna energią. Wieczorem wymknęli się z domu i udali na Wysoki Kamień. Gdy wybiła północ usiedli w kręgu i zaczęli wywoływać ducha, który rzekomo nawiedzał to miejsce.

Wszystko przebiegało spokojnie. Wykonywali wszystkie czynności zgodnie ze sporządzonymi notatkami, ale nie działo się zupełnie nic. Zniecierpliwieni postanowili zakończyć ceremonię. Nagle zrobiło się duszno, powietrze zupełnie się zatrzymało, a wokół zapadła martwa cisza. Nie drgnęła nawet najmniejsza gałązka, nawet źdźbło trawy. W pewnym momencie ognisko, które rozpalili, a na którym było mnóstwo palącego się drewna zgasło, jakby ktoś nagle odciął dopływ tlenu. Niebo zrobiło sie zupełnie czarne, nie było widać ani gwiazd, ani księżyca. Nie byli w stanie nawet zobaczyć wzajemnie swoich sylwetek. Wtem usłyszeli w niewielkiej odległości kroki i trzask łamanych gałązek. Coś sie zbliżało coraz szybszym krokiem, zaczęło biec w ich stronę, a następnie wokół obozowiska Coraz szybciej, ciężkimi krokami łamiąc po drodze młode drzewka i leżące wokół gałęzie. Chłopcy chcieli za wszelką cenę sprawdzić co lub kto ich tak straszy, ale latarki które mieli przy sobie zamiast świecić lekko zamigotały i wysiadły. Gdy zdali sobie sprawę, że nie są w stanie ustalić co się wokół nich dzieje zerwali się do ucieczki. Biegli w panice w dół zbocza raniąc sie o wystające kamienie i gałęzie. Wiedzieli jedynie, że lekkie światełko, które widzą w oddali to zabudowania wsi Laskówka. Gdy zdyszani i zupełnie rozdygotani dobiegli do zabudowań okazało się, że dwóch z nich nie ma. Uratowani stali dłuższą chwilę nasłuchując odgłosów, ale nie było słychać ani kolegów ani istoty, która ich goniła. Ocalali byli zupełni poobijani, poranieni i skrajnie przerażeni. Próbowali wołać zaginioną dwójkę, ale nie odpowiadało im nawet echo. Mieszkańcy wsi usłyszeli krzyki i powychodzili z domów, gdy ustalono co się stało leśniczy od razu wezwał milicję.

Rankiem rozpoczęły się poszukiwania zaginionych chłopców. Przez tydzień przeczesywano las i całą okolicę z psami, do pomocy wezwano ratowników, leśników i strażaków. Po nieszczęsnych nie było żadnego śladu. W końcu poszukiwania przerwano, a młodzików uznano oficjalnie za zaginionych.

Pozostali przy życiu chłopcy opowiadali przez kolejne dni, że dręczą ich senne demony, śnią się im dziwne koszmary. Mówili, że we śnie przychodzi do obu ten sam tajemniczy potwór imieniem Aargaroth, że śmieje się z nich i mówi im we śnie, że przyszedł sobie patrzeć jak chłopcy umierają. Ósmego dnia po feralnej nocy bez śladu zniknął pierwszy z ocalałych chłopców, a dziesięć dni później drugi. Psy nie były w stanie podjąć tropu. Nie znaleziono pod domem śladów ani butów ani bosych stóp ani opon. Nikt nie ustalił co stało się z chłopcami w lesie i tymi, którzy zniknęli we własnym domu. Wszyscy wyparowali jak eter.

Cała historia jest o tyle dziwna, że przypomina tą opisaną w książce. Podobno 14 lutego 1900 roku, na drugim końcu świata w Australii w tajemniczy sposób pod Wiszącą Skałą zaginęło kilka uczennic i nauczycielka lokalnej szkoły dla dziewcząt. Tyle, że to fikcja literacka. Jeśli chodzi o nasz dolnośląski Wysoki Kamień prawda jest nieznana, domysły bardzo niepokojące. Od feralnego seansu zdarzyło się tam aż osiem udokumentowanych przypadków zaginięć. Znikali najczęściej strażnicy leśni. Jeszcze bardziej zadziwiająca jest jednak pewna cykliczność.

Snuto wiele teorii i hipotez na temat wydarzeń na Wysokim Kamieniu. Szukano we wszelkich możliwych podaniach tajemniczego Aargarotha. Jego imię nie pojawia się w spisach demonów i aniołów. Niektórzy twierdzą, że chłopcy przywołali pradawnego bożka w miejscu jego kultu. Jeszcze przed zaginięciem chłopców cała okolica uznawała Wysoki Kamień z przeklęty i nawiedzony. Pamiętano bowiem o dawnych wierzeniach. Ziemie te zamieszkiwały przez wieki różne ludy i plemiona. Miały swoje własne osobliwe wierzenia. Czczono tu bóstwa celtyckie i bogów pogańskich. Jednak Aagaroth nie pojawia się w mitologii słowiańskiej, a w dużo starszej – skandynawskiej. Ci, którzy przeszukiwali źródła znaleźli tam Angrboth - boginię wieszczącą śmierć. Zwano tak okrutną Wiedźmę Leśną (czasem nazywano ją Ludojadem z Kraju Gigantów). W okresie drugiej wojny światowej Góry Bardzkie były pod komendanturą szwedzkich oddziałów SS. Miejscowi mawiali, że Skandynawowie odprawiają w tym miejscu dziwne rytuały z użyciem nieznanych im znaków (run?). Możliwe, że chłopcy przekręcili imię demona, a to co spotkali to właśnie bogini śmierci.

Nigdy nie dowiemy się, co przytrafiło się czwórce nastolatków. Ciał chłopców jak i zaginionych w późniejszym czasie leśników nigdy nie odnaleziono. Nie wiadomo czy był to rozzłoszczony człowiek, dzikie zwierzę, czy wśród zaginionych krył się socjopatyczny morderca, który zniknął wraz z ofiarami. Dla własnego bezpieczeństwa lepiej nie urządzać sobie takiej zabawy. Nie mamy pojęcia co nas... co w nas się czai.