Get Adobe Flash player

Kim jesteś pseudoturysto? Pewnie nawet nie zadajesz sobie tego pytania. Jeszcze bardziej pewne jest, że nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, że nim jesteś. A dlaczego? Z przeprowadzonej w dniach 20.03-05.04.2017 przez nas ankiety wynika, że dlatego, że najprawdopodobniej jesteś skrajnym egoistą i indolentem.

Na szczyt głupoty wiedzie prosty szlak. Przekonujemy się o tym każdego lata i każdej wiosny w pierwszy weekend, gdy w Tatrach pojawiają się łany krokusów albo gdy zaczyna sie sezon urlopowy lub ferie zimowe. Wbrew pozorom nie jest wcale tak trudno zepsuć kilkuset osobom miły dzień w górach. Niektórzy nie mają skrupułów względem innych turystów i przyrody. Nie mamy litości dla tych, którzy czynią to świadomie – świadomie idą między kwiaty tratując kilkaset po drodze, bo sesja ślubna zachwyci, bo znajomi zzielenieją z zazdrości, bo muszą mieć zdjęcie w wodospadzie, świadomie parkują na krokusach, świadomie biegają/podskakują/leżą na innych roślinach chronionych, schodzą ze szlaku, biwakują poza szlakiem. Nic nie dzieje się przecież z wyłączeniem jaźni. Jedynie bez jakiejkolwiek refleksji na temat swojego zachowania. W dobie nieznajomości definicji terminu Savoir-vivre można jednak z powodzeniem czynić to, nie będąc tego nawet świadomym. Mamy już za sobą newsy o zadeptanych krokusach na terenie TPN-u, szpilki zimą na Kasprowym, a teraz czekamy na klapki na Giewoncie. Niestety... Ilekroć zbliża się wiosna, wakacje,ferie, długie weekendy, majówki, Wielkanoc...ogółem rzecz ujmując ciepło, słonecznie i zachęcająco by ruszyć tyłki z domu, na szlakach turystycznych jak okiem sięgnąć pojawia się wysyp osobliwości turystycznych tego kraju. Mamy na szlaku DJ-ów, generałów, gwiazdy wybiegów, testerów ekstremalnych, awantury małżeńskie, popas potomstwa, globtroterów testujących czujność strażników (poza szlakiem jest równie cudownie i można coś zniszczyć i zdeptać), panów i władców okupowanej krainy, pędzących fasiągami zmęczonych życiem 30-latków, myśliwych z aparatem przed którymi nie ucieknie nawet niedźwiedzica brunatna z młodymi czy zwiedzanie astralne ze wzrokiem przykutym do ekranu tabletu/telefonu – co tam trącanie przy okazji innych turystów.

Każdy z nich uważa, że wie co robi, każdy czuje się jak u siebie w domu (strach pomyśleć co robią w domu skoro tak zachowują się na szlaku) i każdy prezentuje inny model niezdrowego egoizmu. Nie obchodzi ich ani ochrona zwierząt, ani to, że na wiosnę młode pasą się z rodzicami, ani zanieczyszczenie hałasem, ani ochrona gatunkowa, ani to, że inni chcieliby powdychać świeże powietrze zamiast dymu tytoniowego. Za nic mają czystość jaką zastali, znaczą teren zupełnie jak pieski na spacerku zostawiając wszędzie puszki po piwie, plastikowe butelki i „papierzaki”. Nie panują zupełnie nad potomstwem, które zabrali w góry. Dzieci wrzeszczą, plączą się pod nogami na czasem bardzo trudnych szlakach i głośno manifestują swoje niezadowolenie z wyciągnięcia z domu, prowokując rodzinne awantury, których inni turyści niestety muszą słuchać. Jesteśmy za tym by dzieciom pokazywać nasz piękny kraj, ale nie kosztem urządzania sobie na szlaku wrzasków stadionowych. Co jeszcze robią na szlaku egoiści? Gardzą bezpieczeństwem innych turystów, narażając ich na wypadki z powodu nie zaopatrzenia się w odpowiedni strój, szpej, obuwie i prowiant lub przepychając się na grani by zrobić selfie z przepaścią, za wszelka cenę albo idą sobie zimą zamkniętym szlakiem...im lawiny nie straszne! Byle na facebooku i instagramie mieć „fotę stulecia” - czego się nie robi dla „fejmu”...

Zapytałam moich znajomych, którzy regularnie chodzą po górach i Was, którzy odwiedzacie Portal Sudecki o ekstremalne doświadczenia z udziałem pseudoturystów (by stworzyć pytania do ankiety) i muszę przyznać, że w najczarniejszych snach nie przypuszczała bym, że niektóre zachowania naprawdę mają w górach miejsce.

Cała Polska zna przypadki sporych nadużyć, które najczęściej mają miejsce w Tatrach (?). Mamy tam kilkudziesięcioosobowe grupy uważające TOPR za Taxi, kąpiących się w Morskim Oku, człapiących w japonkach na Giewont, baleriny na Świnicy, szpilki w lutym na Kasprowym Wierchu (poza terenem górnej stacji wyciągu), oddawanie moczu na środku zamarzniętego Morskiego Oka toples (styczeń 2017 - widziałam na własne oczy), dyskotekę w Dolinie Kościeliskiej, blokowanie przez 40 minut łańcuchów na niebieskim szlaku pod Małołączniakiem z powodu chęci zejścia za wszelką cenę z lękiem przestrzeni, czy też osobliwie uatrakcyjniony Przysłop Miętusi – przez parę, której w biały dzień zebrało się na Amory – a może mieli dni płodne... kwiatuszków jest bez liku – co jeden to lepszy.

Porozmawiałam więc z tymi, którzy doświadczyli spotkania z osobliwościami świata gór, chciałabym przedstawić Górskim Egoistom, co o ich zachowaniu myśli czasem bezradna wobec głupoty, większość normalnych turystów. Przez dwa tygodnie zbierałam dane, rozsyłałam ankietę i przedstawiam wam jej wyniki, spodziewając się gradu krytyki ze strony tych nożyc, które odezwą się gdy walnę pięścią w stół. Myślę, że 50 respondentów jak na początek to niezły wynik i da nam obraz tego co o pseudoturystyce myślą inni użytkownicy szlaków turystycznych.

Bazą było 5 pytań dotyczących: zachowań uznawanych za karygodne, tego jak byśmy widzieli poprawne zachowanie na szlaku, odwagi w zwracaniu uwagi tym, którzy zachowują się w górach karygodnie. Zapytałam was również co waszym zdaniem jest priorytetem w górach i czy podkreślana w ankiecie przez Was kwestia bezpieczeństwa wiąże się również z Waszą znajomością numerów ratunkowych lub posiadaniem aplikacji RATUNEK.

Jakie zachowanie Pseudoturystów denerwuje was najbardziej?

 

 

Tu muszę przyznać, że w zasadzie spodziewałam się pierwszej trójki (choć w innym rozkładzie sił). Turyści uznali, że najbardziej denerwującą ich na szlaku rzeczą jest pozostawianie śmieci na szlaku - poza kubłem na śmieci (98% ankietowanych). Następne w kolejności karygodne zachowanie to wg ankietowanych katowanie koni i pokonywanie banalnych szlaków fasiągiem-bryczka(82% ). Oberwało się amatorom jeżdżenia zaprzęgami na Morskie Oko, gro z nich jak da się zauważyć po drodze, w czasie jazdy spożywa alkohol, a picie alkoholu na szlaku 72% ankietowanych uznało również za karygodne. Kolejne dwie odpowiedzi bardzo się ze sobą łączą. Straszenie dzikich zwierząt (68%) często spowodowane jest stadionowymi standardami obycia, a te objawiają się m.in. krzykiem i głośnym śmiechem (62%). Najwidoczniej jedyne skojarzenie z przestrzenią w górach, jakie pseudoturyście przychodzi do głowy to STADION.

Bardzo wielu z was niepokoi także coraz częstsze zjawisko pojawiające się na szczególnie niebezpiecznych odcinkach szlaków. Za karygodne i niedopuszczalne uznaliście: rozpychanie się na grani w celu zrobienia selfie (64 %), chodzenie po zamkniętym szlaku zimą (50%) i schodzenie z wytyczonego szlaku (34%).

Wśród wymienionych osobliwych zachowań pseudoturystów pojawiły się dwa wątki osobiste tj. sprawy intymne i potrzeby fizjologiczne - 60% z Was uznało za niedopuszczalne załatwianie potrzeb fizjologicznych na szlaku (na, a nie obok) oraz uprawianie na tymże szlaku seksu (44%).

 

Jak wiadomo, w góry idziemy również po to by poza widokami i kontemplowaniem przyrody powdychać trochę świeżego powietrza...ku naszemu rozgoryczeniu pseudoturyści zdają się mieć ten fakt (oraz ochronę przeciwpożarową) w głębokim poważaniu, ponieważ 58% ankietowanych drażni wdychanie dymu tytoniowego. Tu muszę dodać, iż każda spytana przeze mnie przed stworzeniem ankiety osoba, twierdziła, ze z palaczem na szlaku niestety do czynienia miała. Przy czym za zwrócenie uwagi gro z nich zostało adresatem agresywnej pyskówki. Ach te nałogi...

46% ankietowanych jest wyprowadzonych z równowagi obecnością na szlaku górskim ludzi w japonkach, sandałkach, balerinkach, klapkach, kaloszach, trampkach i adidaskach zamiast właściwego obuwia i odzieży ochronnej. Ci sami, którzy bezczelnie mają GOPR za Taksówkę (wkurza to 56% ankietowanych) bywa, że traktują górskie stawy jako kąpielisko (za karygodne uznało to 42% ankietowanych). Czym jeszcze denerwują miłośników górskich wycieczek pseudoturyści? Nie informowaniem nikogo o swojej trasie oraz zmianie trasy (26%)blokowaniem szlaku trudnego wolnym tempem, niepewnymi krokami i brakiem umiejętności (18%), chodzeniem po górach bez mapy lub GPS (14%) - znamy słynne „Teksty Januszy” w stylu „Którędy na Śnieżkę (pod Giewontem)”. Wielu z was spotkało się też na szlaku z żebraniem o prowiant (8% ankietowanych uważa to za karygodne), ponieważ trafiają się pseudoturyści, którzy zapominają o tak istotnej sprawie jak jedzenie. Owszem niosą ze sobą siatę z Biedażuka, a w niej sześciopak piwa zamiast kanapek i czekolady. Jedna z osób tak podsumowała wkurzających ją „górskich egoistów”: „głupota (...) nieprzygotowanie się i lekceważenie gór, brak odpowiedzialności za swoje i innych bezpieczeństwo”.

Skoro więc wiemy jak zachowuje się w górach pseudoturysta i jaki odsetek rozumiejących istotę trekkingu on wkurza, przyjrzyjmy się kolejnej kwestii. Czy zwracacie uwagę osobom zachowującym się na szlaku karygodnie? Tu bywa różnie, choć staracie się faktycznie przywracać porządek na szlaku to: 36% z Was robi to za każdym razem gdy widzi karygodne zachowanie, 36% reaguje tylko wobec osób trzeźwych, a 8% tylko wobec dzieci i młodzieży. Pozostałe osoby udają, że nie widzą (2%), nie reagują, bo obawiają sie agresji (18%) albo nie obchodzi ich co robią inni (4%). Miejmy nadzieję, że dodamy odwagi prawdziwym turystom, by nie tolerowali chamstwa i chuligaństwa – bierność oznacza w końcu przyzwolenie.

Trzecie pytanie pozwoliło ankietowanym na absolutną dowolność odpowiedzi. Mogliście pisać co tylko uważacie za stosowne. To dość ważna kwestia, dowiedzieć się, jak Waszym zdaniem wygląda poprawne zachowanie się na szlaku? Pozwolę sobie podzielić więc odpowiedzi na kategorie:

CISZA

Niby takie oczywiste, że na szlaku turystycznym w górach powinno się zachować spokój. Jak wiemy z zachowaniem tej ciszy pseudoturyści mają spory kłopot. Zwróciliście uwagę na to by „nie zachowywać się jak na stadionie”, bo „turysta powinien zachowywać się zawsze godnie”. Wbrew pozorom cisza w górach jest na wagę złota, nie tylko z powodu czyjejś wrażliwości na hałas. W ciszy usłyszymy wołanie o pomoc, huk lawiny, niedźwiedzia i wszelkie inne niebezpieczeństwa. Ponadto ciszą gwarantujemy zwierzętom spokój w ich domu. Więc jak? 

szanując ciszę, absolutnie cicho; nie hałasować; nie słuchać głośno muzyki; nie wrzeszczeć (bo można nie usłyszeć wołających o pomoc); nie płoszyć zwierzyny hałasem; bez rozmów telefonicznych na cały regulator (chyba, że wzywa się pomoc); nie jak w lunaparku (wszyscy widzą wodospad, nie trzeba wrzeszczeć na jego widok); jak w teatrze – pozwalając innym przeżywać piękno gór; nie przenosić kultury klubowej w góry; to zwierzęta są w górach gospodarzami - nie zanieczyszczać hałasem ich domu; nie zakłócać spokoju innym turystom; nie jak na stadionie;

Jak napisała jedna z ankietowanych osób „Góry to świątynia natury, więc jak w świątyni. Robić swoje szanując obecność innych ludzi”.

GODNOŚĆ I KULTURA OSOBISTA

 

Na ten wątek uwagę zwróciło aż 50 % ankietowanych. Kultura osobista i godność zdają się bardzo pseudoturystom przeszkadzać. Wrzask, wyzwiska, niecenzuralne rozmowy, przepychanie się na szlaku, popychanie ludzi, potrącanie przez idących wpatrzonych w telefon lub tablet. Zdziwimy pseudoturystów, ale SAVOIR-VIVRE obowiązuje nawet na szlaku. Nie raz zdarzało mi się słyszeć ironiczny śmiech gdy schodząc ze szlaku witałam się z mijanymi po drodze osobami zmierzającymi w przeciwnym kierunku. Moje „Cześć / Dzień Dobry / Hej” coraz rzadziej spotyka się z odpowiedzią. Górołazom tego tłumaczyć nie trzeba. Wytłumaczmy to nieświadomym wagi tego zjawiska. Powitanie na szlaku poza tym, że wprowadza miłą atmosferę wśród ludzi, może uratować Ci kiedyś życie. Warto być zapamiętanym przez mijanych ludzi, bo nigdy nie wiesz czy nie zbłądzisz we mgle, a ktoś przypomni sobie gdzie ostatni raz mówił Ci „Dzień Dobry”. Kiedyś mówiąc dzień dobry sprawdzało się też czy mijana osoba czuje się dobrze, czy nie potrzebuje pomocy. Empatia to jednak nie zupa z Azji. To są wbrew pozorom ważne rzeczy. Pamiętać należy jeszcze o jednej kwestii. Czasem zdarza sie, że idziemy wąskim szlakiem – pamiętajmy, że gdy w takim miejscu ktoś idzie z naprzeciwka to pierwszeństwo przejścia na szlaku ma to z was, które schodzi, ewentualnie ta osoba, która stoi w pewnym, bezpiecznym miejscu na trudnym odcinku i ma punkty oparcia.

BEZPIECZEŃSTWO

Podkreślaliście to w co drugiej odpowiedzi. O tej kwestii w górach ludzie coraz częściej zapominają. Narażają innych na wypadki zakładając na nogi całą kolekcję „niedzielnego” obuwia. Zdarza się, że osoby takie wchodząc spadają na innych narażając ich na uszkodzenia ciała. CIAGNIĘCIE W WYSOKIE GÓRY MAŁYCH DZIECI, których nóżki nie wytrzymują tak forsującego marszu, też nie sprzyja bezpieczeństwu i koncentracji. Później inni są świadkami awantur rodzinnych z wycieńczonym malcem, który odmawia dalszego marszu.

 

Kolejną grupą pseudoturystów bez wyobraźni, jak podkreśliliście, są osoby pchające się na ciężki szlak z lękiem wysokości lub lękiem przestrzeni. Mamy później zator, próby „przepchnięcia” bohatera przez wąską grań, wypadki przy wymijaniu, wezwania GOPRU/TOPRU, czy nawet wypadki śmiertelne wystraszonych ryzykantów. Mierzmy siły na zamiary. Lęk, stres i strach powodują, że popełniamy błędyNie musisz zdobyć Świnicy, Kościelca, Przełomu Łomniczki i Orlej Perci w beznadziejnym obuwiu, z lękiem wysokości, bez rozgrzewki, forsując organizm. Twój wypadek w takich miejscach naraża innych turystów na śmierć. Skoro masz gdzieś własne życie, nie narażaj na jego utratę innych. Nigdy nie namawiaj ludzi bez odpowiedniego obuwia by szli z tobą w góry.

Następna sprawa: wyziębienie, odwodnienie i głód. Wbrew pozorom ludzi bez odpowiedniego strojuprowiantu i płynów w górach jest sporo. Ale kto ma im powiedzieć, że mięśnie bez dostawy energii spalają same siebie i prowadzi to do osłabienia serca, że ubiór na cebulkę chroni przed przegrzaniem i zmarznięciem, że jak wypijesz wodę z butelki to śmiało uzupełnij ją w strumieniu dodając soku z cytryny – inaczej po godzinie nie będzie po tej wodzie śladu w organizmie. Nie wierzycie mi? Odsyłam do artykułu „KU PRZESTRODZE" (link).

 

Nie ma nic wstydliwego w zawróceniu ze szlaku, któremu nie podołamy. Nie warto się forsować, wychodzić bez mapy i latarki czy wędrować zamkniętym zimą szlakiem.

OCHRONA PRZYRODY

Zwróciliście też uwagę na konieczność zachowania się zgodne z przepisami i regulaminami Parków Narodowych/Krajobrazowych. Wielokrotnie byliście świadkami wandalizmu. Wśród zachowań, które w tej kategorii potępiacie jest :

  • kąpanie się w górskich stawach i rzekach; deptanie flory (nie tak dawno można było sobie popatrzeć na ludzi tarzających się w krokusach na terenie TPNu); straszenie wrzaskiem dzikich zwierząt i bieganie za nimi poza szlakiem z aparatem byle zrobić zdjęcie; rzucanie kamieniami w przepaść by usłyszeć kiedy kamień uderzy o podłoże; wyrzucanie śmieci z plecaka na szlak – a nie do kubła; pozostawianie gdzie popadnie szklanych butelek po piwie, puszek, gum do żucia i niedopałków; wyrywanie z korzeniami chronionych roślin do swojego ogródka (i tak się wam nie przyjmą); kradzież tabliczek informacyjnych; wchodzenie z psem na teren, gdzie obowiązuje zakaz wprowadzania czworonogów (na naszym facebookowym profilu możecie znaleźć wykaz Parków zezwalających na wędrówki z pupilem);

 

Tego wszystkiego turysta w górach nie robi. Śmieci należy ze sobą z gór znieść. Florę i faunę należy bezwzględnie szanować, a z zakazów nie wolno robić sobie testu czujności strażników.

ALKOHOL I IMPREZA NA SZLAKU

To temat trudny, zważywszy, że piwo i mocniejsze trunki można kupić w schroniskach. Skoro więc można, to niektórzy uważają za stosowne wypić ile się da. Nie tak dawno bo w połowie stycznia'17 byłam świadkiem „małego upadku obyczajów” nad Morskim Okiem. Umilający wszystkim pobyt w jadalni DJ, z osobliwym gustem muzycznym uznał za stosowne skorzystać z toalety na środku zamarzniętego Morskiego Oka. Na szczęście bufet czynny jest tylko do określonych godzin i wytłumaczono mu by poszukał sobie wolnego łóżeczka. Nie mniej był wieczór, ciemno, a on zupełnie pijany wychodził bez kurtki i koszulki na śnieg. Mogło się skończyć tragicznie, gdyby nie odmowa dalszej sprzedaży alkoholu. Przykre konsekwencje nadmiernego spożycia wyskokowych napojów dotyczą nie tylko ruchu drog-owego. Co roku ratownicy proszą by nie jeździć po pijaku na nartach, by nie wychodzić w wysokie góry pod wpływem i nie spożywać alkoholu na szlakach. To grozi bardzo poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi. Pomijając upadki, złamania, zwichnięcia i odrapania, alkohol przyczynia się do znacznej utraty wody w organizmie, zwiększa podatność na udar cieplny i wylew. Alkohol na znacznej wysokości i w pełnym słońcu znacznie szybciej się wchłania – nawet zimą wcale nie rozgrzewa tylko wyziębia. Kilka lat temu głośno było o akcji ściągania z Zawratu nieprzytomnego z upojenia alkoholowego 57-latka, czy pijanego snowbordzisty, którego trzeba było wyciągać z zaspy w Szczyrku. Alkohol towarzyszy też na szlakach niestety nastolatkom. Widać to permanentnie. Przyjeżdżają z własnymi zapasami i konsumpcję piwa i winka okraszają sobie dodatkowo głośną muzyką ze smartfonów. Szczególnie często widać to w niższych partiach gór, na łatwych szlakach, gdzie często piknikują.

ŚWIADOMOŚĆ I ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Nie jest wcale trudno zostać bohaterem kroniki GOPR/TOPR. Wyobraźnia i zdrowy rozsądek to rzeczy, które są w górach absolutnie niezbędne. Jak wynika z ankiety zarówno w odpowiedzi na trzecie pytanie jak i na czwarte: „Która z wymienionych rzeczy jest najbardziej istotna w czasie wędrówki po górach”? To właśnie ZDROWY ROZSADEK jest wg. Was najważniejszy – tak uznało 72% ankietowanych. Tym, którym go brak należy za wszelką cenę uświadomić odpowiedzialność za swoje zachowanie. Trudny górski teren sprzyja popełnianiu błędów, których uniknięto by edukując ludzi. Nie tylko buty(14%)sprawny telefon(4%) czy mapa (2%) są jak widać istotne. Dlatego, każdy kto idzie w góry bierze na siebie odpowiedzialność również za zdrowie i życie innych. Musi mieć na uwadze, że jego błędy mogą wpłynąć na ogólne bezpieczeństwo na szlaku.

Nie będę nikogo bronić, bo czas skończyć z usprawiedliwianiem chamstwa, nieodpowiedzialności, brawury i zwykłej głupoty. W miejscach publicznych obowiązują pewne standardy zachowania, a tym bardziej na szlaku w górach, na terenie Parków Narodowych czy Krajobrazowych. Szczególnie tam gdzie jak wół stoją tabliczki z napisem „ZAKAZ WSTĘPU TEREN CHRONIONY”. Wstyd, bo okazuje się, że w góry pchają się obok prawdziwych turystów, rozumiejących czytane treści, analfabeci, którzy w dodatku za zwrócenie uwagi reagują często agresją.

GOPR, TOPR, dyrekcje Parków Narodowych i Krajobrazowych, portale górskie, blogerzy górscy, taternicy, alpiniści, wszyscy jak jeden mąż co roku apelują do ludzi o zachowanie maksimum ostrożności na górskich szlakach. Co roku jednak ratownicy zwożą z gór ofiary brawury i braku wyobraźni. Zwracacie też państwo uwagę na potrzebę zwiększenia patroli na szlakach, które wyciągały by konsekwencje względem łamiących przepisy i nie wpuszczały na szlak obywateli w „niedzielnych bucikach”. A gdybyśmy odważyli się zwracać wreszcie uwagę tym, którzy nie potrafią sie zachować i ubrać? Wniosek jednak jest zawsze taki sam w przypadku pisania o ludziach stwarzających zagrożenie w górach. Zamiast iść w góry rozpal pseudoturysto grilla w ogródku albo się czegoś naucz zanim postawisz stopę na szlaku. Wszyscy będą Ci za to wdzięczni.

P.S. Przy okazji zapytaliśmy też w ankiecie czy znają Państwo numery ratunkowe GOPT/TOPR i czy mają państwo zainstalowaną aplikację RATUNEK. Wszak od przezorności może zależeć kiedyś czyjeś życie.

APLIKACJA RATUNEK